Blog
Moje zapiski
MrSomebody
MrSomebody Zwykły człowiek
4 obserwujących 126 notek 112139 odsłon
MrSomebody, 4 kwietnia 2017 r.

"Gość niedzielny" poprawny politycznie?

585 4 0 A A A


Lektura ostatniego wydania „Gościa Niedzielnego” potwierdziła wrażenie jakie od lat miałem podczas czytania tego tygodnika. Mianowicie, gazeta wydawana pod egidą Archidiecezji Katowickiej wydawała się mocno poprawnie polityczna, ugładzona oraz prezentująca ugrzecznioną wersję wydarzeń i unikająca tak zwanych „kontrowersyjnych” tematów. Pamiętam niechęć do lustracji wśród duchowieństwa i hierarchii Kościoła Katolickiego i dość przyjazny stosunek do rządu Platformy Obywatelskiej, który dobre stosunki swoich polityków z niektórymi biskupami wykorzystywał cynicznie dla pozyskania głosów ludzi wierzących mimo wprowadzania kolejnych regulacji niezgodnych z nauczaniem KK (in-vitro, wprowadzenie gender do szkół czy wyrzucenie z pracy prof. Bogdana Chazana za odmowę aborcji).


W ostatnim „Gościu” napotkałem na kolejne przykłady pokazujące, że pismo to zmierza w kierunku poprawności politycznej i linii zgodnej z przekazem mainstreamowych mediów. Pierwsza sprawa to komentarz redaktora Jacka Dziedziny dotyczący zawieszenia wykładów belgijskiego profesora filozofii Stephana Merciera na Katolickim Uniwersytecie w Louvain. Naukowiec nazwał aborcję zabójstwem i to wyjątkowo okrutnym, pytając retorycznie czy proceder ten nie jest poważniejszym przestępstwem niż gwałt. Redaktor Dziedzina nazwał tę argumentację „niefortunną” bo może wywoływać silne emocje i nie ma sensu mówić, że jest zło mniejsze (gwałt) i większe (aborcja). Wedle dziennikarza „GN” taka argumentacja może zaszkodzić sprawie. Dziwne to podejście bo trudno sobie wyobrazić by nazwanie po imieniu zbrodniczego procederu miało spowodować problemy. W sprawach życia nie ma kompromisów i trzeba słuchać świętego Pawła i „nastawać w porę i nie w porę”.


Następnym przykładem jest recenzja najnowszej produkcji Disneya pod tytułem „Piękna i bestia”. Edward Kabiesz cytuje reżysera tego filmu Billa Condona, który wprost mówi, że specjalnie wplótł w jego fabułę delikatny wątek homoseksualny (fascynacja Le Fou postacią Gastona). Recenzent gazety nie uważa za stosowne bojkotowanie tego filmu ze względu na istnienie gejów i lesbijek oraz zalecany przez Kościół szacunek wobec osób o spaczonej orientacji seksualnej. Zupełnie inaczej podeszły do tego organizacje broniące praw rodzin w Stanach Zjednoczonych, które nawoływały do bojkotu produkcji, gdyż jest to propaganda i promocja homoseksualizmu skierowana do najmłodszych. Dodatkowo, redaktor Kabiesz wychwala doskonałą realizację techniczną, świetne dialogi i przesłanie miłości rodzinnej. Film jak wynika z recenzji jest doskonałą realizacją tzw. taktyki salami czyli powolnego i stopniowego sączenia treści ideologicznych, a nie bezpośredniego bombardowania hasłami tolerancji i akceptacji dla innych orientacji.


Kolejnym przykładem pokazującym kierunek GN jest stosunek tego tygodnika do adhortacji papieża Franciszka Amoris Laetitia i stosowania jej zaleceń. Redaktorzy reagują milczeniem na dopuszczenie do Komunii Świętej dla ludzi w ponownych związkach w Argentynie, Niemczech czy samej diecezji rzymskiej będącej pod jurysdykcją papieża. Nie widać zbytniej troski o fakt, że przyjmowanie Ciała Chrystusa w stanie grzechu śmiertelnym może prowadzić do potępienia wiecznego. Całkiem odmienna jest postawa redakcji choćby portalu pch24.pl czy amerykańskiej strony lifesitenews.com, gdzie dziennikarze nie boją się nazywać tej sprawy po imieniu i pokazywać, że sytuacja ta jest sprzeczna z Magisterium Kościoła.


Powyższe przykłady pokazują, że „Gość Niedzielny” jest tygodnikiem, który dość niebezpiecznie zmierza w stronę mediów głównego nurtu. Chociaż daleko mu do standardów choćby „Tygodnika Powszedniego” to zbytnie ugładzenie i pojawiający się czasem brak wyrazistości w prezentowaniu poglądów razi, przynajmniej mnie. Być może jest to pomysł na pozyskanie nowych czytelników czy rzędu dusz dla Kościoła, ale dotychczasowe dostosowywanie się tej instytucji do „ducha czasu” przynosi cierpkie owoce, choćby takie jak Kościół w Niemczech i jego podporządkowanie się mainstreamowi i dobremu samopoczuciu wiernych kształtowanemu przez lewicowe media. Tyle tylko, że wedle religii katolickiej w życiu gra idzie o coś znacznie większego niż dobre samopoczucie i brak konfliktów, a jej konsekwencje będziemy znosić przez całą wieczność …


Źródła:


„Gość niedzielny”


Gosc.com


Lifesitenews.com


Pch24.pl


 


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Wierzący katolik, z zawodu anglista i człowiek o wielu zainteresowaniach. Miłośnik teleturnieju "Jeden z Dziesięciu". Politykę i życie publiczne obserwuję odkąd pamiętam. Piszę w tym temacie od około roku.

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Nie byłbym taki pewny tego, że Konserwatyści "nie mają z kim przegrać".
  • W oparach absurdu to jesteś ty sam.
  • Owi "uchodźcy sprowadzą kolegów i rodziny. Pan burmistrz widać rozumem nie grzeszy.

Tagi

Tematy w dziale Kultura