Blog
Moje zapiski
MrSomebody
MrSomebody Zwykły człowiek
4 obserwujących 126 notek 112139 odsłon
MrSomebody, 10 kwietnia 2017 r.

Smoleńsk był pręgierzem. O ludziach, którzy zachowali się jak trzeba.

951 0 0 A A A


Dzisiaj, 10 kwietnia 2017 roku przypada 7. rocznica katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią oraz 94 inne osoby, w dużej mierze będące przedstawicielami polskich elit. W mediach możemy obserwować transmisje uroczystości rocznicowych z udziałem najwyższych władz państwowych, materiały archiwalne z tamtego tragicznego dnia oraz wspomnienia bliskich i przyjaciół ofiar. Tutaj, jednak chcę dotknąć innego aspektu tej tragedii; mianowicie chcę przedstawić sylwetki kilku, publicznie znanych ludzi, którzy w sprawie Smoleńska zachowali się właściwie i w dużej mierze dzięki ich odwadze, uporowi i charakterowi mimo ataków ze strony mainstreamowych mediów, sprawa ta zaistniała w świadomości milionów Polaków.


Jedną z najbardziej zasłużonych dla Smoleńska osób jest obecny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. To on, w 2010 roku zorganizował zespół parlamentarny i zaprosił wybitnych naukowców do wyjaśnienia tej katastrofy. To dzięki ministrowi Polacy cały czas słyszeli, że nie wszyscy zgadzają się na wersję lansowaną przez Rosjan i komisję Jerzego Millera czyli winę pilotów i uderzenie w brzozę. Mimo całej masy kalumnii, kłamstw i manipulacji, które wylewały i wylewają na niego media głównego nurtu i politycy Platformy Obywatelskiej, Macierewicz zapowiedział, że póki on żyje to „Magdalenki w sprawie Smoleńska nie będzie”. Zasłużony, jako człowiek, który wykonał uchwałę lustracyjną ujawniając nazwiska tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa wśród polityków i likwidator Wojskowych Służb Informacyjnych czyli „długiego ramienia Moskwy”, nazywany przez Jarosława Kaczyńskiego człowiekiem do „zadań specjalnych” nie zawiódł w sprawie Smoleńska. Chociaż czasami powie o jedno słowo za dużo, to nikt nie może kwestionować jego uczciwości i ideowości. W sprawie wyjaśnienia katastrofy Smoleńskiej był i jest najważniejszą postacią wśród obecnych polityków, a ujawnione dzisiaj przez podkomisję MON informacje coraz mocniej wskazują, że przyczyną katastrofy TU-154 mógł być zamach.  Bez wątpienia minister Macierewicz jest jedną z najważniejszych osób, dzięki której wiedzy o Smoleńsku nie przykryto złogami kłamstw, manipulacji i dezinformacji robionych na wzór tych, w jakich specjalizuje się Rosja rządzona przez Władimira Putina.


Niezłomny kapelan „Solidarności”, serdeczny przyjaciel błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki ks. Stanisław Małkowski był jedynym kapłanem, który modlił się wraz z zaczepianymi, lżonymi i wykpionymi przez pijanych zwolenników Dominika Tarasa i Janusza Palikota ludźmi, którzy odmawiali różaniec modląc się pod krzyżem ustawionym przez harcerzy na Krakowskim Przedmieściu. Inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa w całej dekadzie lat 80-tych, był śledzony także przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, kiedy bywał na Krakowskim Przedmieściu. Za swoją kapłańską odwagę został „nagrodzony”, jak pisze redaktor Wojciech Sumliński odebraniem posługi w hospicjum „Res Sacra Miser” w Warszawie przy tej samej ulicy, gdzie pomagał umierającym przygotować się do ostatniej drogi. Wzór katolickiego kapłana, niezwykle skromny i odważny, zmarginalizowany przez własnych przełożonych. W 2010 roku grożono mu suspensą czyli zawieszeniem w czynnościach kapłańskich, a jeden z księży z warszawskiej kurii kpił, że skoro nie „załapał” się na męczeństwo w czasach komunizmu to teraz jego męczeństwo ma polegać na „oblaniu ciepłym moczem”. Ks. Małkowski zawsze był obecny na miesięcznicach i Mszach świętych za ofiary, służył kapłańską posługą, dobrym słowem, ostro krytykując ludzi z PO, tak instrumentalnie traktujących katolicką wiarę. Zawsze wierny nauczaniu Kościoła, bezkompromisowy wobec kłamstw, manipulacji i intryg jest autorytetem dla wielu Polaków i wzorem kapłana, który służy ludowi, do którego został posłany.


Pijany generał, naciskający na pilotów i każący im lądować we mgle. Taki przekaz „szedł” w głównych mediach na czele z telewizją TVN i „Gazetą Wyborczą” powtarzając haniebne kłamstwa Rosjan o roli generała Andrzeja Błasika – dowódcy Sił Powietrznych, który swoją obecnością w kokpicie maszyny miał kłócić i awanturować się z trzymającymi stery. Te oskarżenia powtarzali politycy ówcześnie rządzącej Platformy, a minister obrony narodowej Bogdan Klich nie ujął się za honorem oficera Wojska Polskiego. Wartości tej musiała bronić pogrążona w żałobie po stracie męża wdowa po generale Błasiku, Ewa. Późniejsze badania w krakowskim Instytucie Sehna potwierdziły, że generała nie było w kabinie samolotu ani nie było słychać jego głosu. Ewa Błasik wielokrotnie słyszała telefoniczne pogróżki, była wyśmiewana i opuszczona przez państwo, które oddało śledztwo Rosji rządzonej przez pułkownika KGB i dalej stosujące metody rodem z czasów komunizmu czyli zohydzanie zmarłych, kpinę i kłamstwa. Wdowa po generale stała się jedną z najbardziej rozpoznawanych przedstawicielek „rodzin smoleńskich” domagających się prawdy i wyjaśnienia katastrofy, w której zginęli ich bliscy. Przez swoją mężną postawę, obronę honoru generała Błasika zyskała szacunek wielu Polaków.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Wierzący katolik, z zawodu anglista i człowiek o wielu zainteresowaniach. Miłośnik teleturnieju "Jeden z Dziesięciu". Politykę i życie publiczne obserwuję odkąd pamiętam. Piszę w tym temacie od około roku.

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Nie byłbym taki pewny tego, że Konserwatyści "nie mają z kim przegrać".
  • W oparach absurdu to jesteś ty sam.
  • Owi "uchodźcy sprowadzą kolegów i rodziny. Pan burmistrz widać rozumem nie grzeszy.

Tagi

Tematy w dziale Polityka